czwartek, 16 lutego 2017

Zima


Wiem, wiem większość z nas ma już dość zimy i wygląda pierwszych oznak wiosny. A ja dziś przychodzę z zimą, ale dla mnie bardzo wyjątkową bo nadmorską zimą.
Zrealizowałam jedno z moich marzeń, nigdy nie byłam zimą nad morzem. Wyjazd zaplanowaliśmy w grudniu, po drodze powaliła mnie grypa na bite dwa tygodnie. Nasza podróż zawisła na włosku, ale się udało. I tak na początku lutego wylądowaliśmy na kaszubskiej plaży w Dębkach.
Pogoda była cudnie mroźna ale bez wietrzna, codzienne spacery po plaży przykrytej śniegiem. Coś cudownego : ) Wysiłek marszu, świeże powietrze, piękne widoki i szum fal. Kocham Bałtyk zimą. Zero gwaru, tłoku. W sezonie osada tętni życiem dla turystów, a teraz cisza, cisza....
Kilka ujęć mojego spełnionego marzenia.












 Na nadmorski spacer po raz pierwszy tej zimy założyłam czapkę.


 Zamiast bursztynów, lodowe kryształy.



Kutry czekają na swój czas.




Uwielbiam haft kaszubski i smakołyki tutejszej kuchni.
Udało mi się też posłuchać  miejscowej gwary. 
Nasz pobyt w Dębkach był połączony z rekolekcjami, także było coś dla ciała i coś dla ducha. 
Wzmocnieni i zresetowani wracamy do ziemskiej rzeczywistości.







Dziękuję za odwiedziny i życzenia powrotu do zdrowia. 

Lala z poprzedniego posta została poddana testom przytulania. Kochana czterolatka nazwała ją babcią z dużą głową i za dużym brzuszkiem, spodobało się, że można zdejmować ubranko. Spytała też dlaczego babcia nie ma nosa i buzi.
Lubię obserwować jak dzieci bawią się uszytymi przeze mnie zabawkami, potrafią być bardzo twórcze i podsuwać nowe pomysły.

: )

piątek, 27 stycznia 2017

Spóźniona


Spóźniona przez niemoc jaka mnie dopadła we wtorek. Mam trzy dni wycięte z życiorysu. Dziś poczułam wracające życie więc jestem.
Szczęśliwie wylosowana w mojej zabawie blogowej to blogochwila, gratuluję i proszę o kontakt aby ustalić szczegóły.
Moja najnowsza lala według wzoru Tildy, uszyta w grudniu ubrana w styczniu.




Co myślicie o proporcjach tej lali i o braku nosa i ust?


W poniedziałek pożegnałam się z choinką i zrobiło się pusto. Nie chcę jeszcze wiosny w kwiatach i dekoracjach, może bukiet róż : ) 
Tymczasem wracam do łóżka, co by wyzdrowieć i nikogo nie zarazić. 
Pa






wtorek, 10 stycznia 2017

Słodycze i patchwork



Gorąca czekolada "chodziła" za mną od grudnia i dziś się spełniło. Pierwszy raz zrobiłam ją samodzielnie z tabliczki czekolady. Wyszła pychotka, o to chodziło: ten smak, aromat i ciepełko.






Jeszcze zbliżenie na końcówkę pierniczków. W tym roku pierniczki wyszły mi troszkę pikantne, użyłam samodzielnie wykonanej przyprawy piernikowej. Są pyszne.



Po świętach zasiadłam do maszyny, żeby wykorzystać ścinki szarości po zawieszkach choinkowych. Powstały podkładki pod talerz, kubek też się mieści. Ich wymiar to 30 x 40.
Miały być pięknie przepikowane lotem trzmiela, skończyło się na pikowaniu po szwie. Stopka do pikowania nie chce współpracować z maszyną i ze mną. Jesienią po jej zakupie próbne pikowanki szły nam super, a przy tym podejściu połamałyśmy 9 igieł i spasowałam. 







A tak wyglądają razem
  


I to jest mój pomysł na upominek dla Was za towarzyszenie mi i dobro, które od Was płynie tu na blogu, na priv i w spotkaniach osobistych.
Cukierasem będzie komplet dwóch patchworkowych podkładek w wybranym kolorze.


Proszę o wyrażenie w komentarzu chęci udziału w zabawie. 
Banerka do zabawy nie ma. 
Losowanie 25 stycznia.


                                                                        : )





piątek, 6 stycznia 2017

5 lat : )


Trochę sztucznej zimy z mojego kuchennego parapetu.






Minęło 5 lat od wysłania w świat pierwszego posta.
Wiele przez ten czas zmieniło się we mnie i wokół mnie.
Zmieniło się też moje postrzeganie blogowania.
Wiele nauczyłam się od Was, rozwinęłam się w kilku dziedzinach.
Za waszą obecność w moich wirtualnych progach serdeczne dzięki.
Myślę o jakieś niespodziance dla Was, ale muszę to doprecyzować.





Zachciało mi się zielonych witaminek i sobie je wyhodowałam. Pychotka, jedni jedzą chipsy a ja wcinam kiełki w ilościach hurtowych.




Drugi słoik zaczyna żyć : )


U mnie jeszcze moc świątecznych dekoracji i dźwięki kolęd. 
Trzymajcie się w zdrowiu, mrozy nadchodzą, a nasze organizmy od prawdziwej zimy odwykły.




czwartek, 29 grudnia 2016

Migawki z Radości : )



 Wieczerze Wigilijną przeżywaliśmy w cztery pokolenia. Dom pełen gości i radości, śpiewu kolęd, wspomnień i modlitwy.









Choinka udekorowana w ozdoby wykonane przez kilka zdolnych kobiet i moje szyciowanki.



Wieczerza, a na niej to co lubimy zjeść, posmakować, żadnych nowości. 



Z prezentami było inaczej niż w poprzednie lata. Każdy przygotował prezent dla jednej wylosowanej osoby, tylko najmłodsza była wyłączona z losowania i otrzymała moc upominków. 


Kartki od blogowych koleżanek Magdy i Moniki dziękuję : )


Wianek na drzwiach wita gości : )

Przed świętami po raz trzeci zrobiłyśmy z Moniką wymiankę naszych robótek. 
Ja poprosiłam Monikę o podkładki pod kubeczki i ośmiorniczkę. W przesyłce były jeszcze mikołajki i choinka.



Ośmiorniczka jest już w rączkach wnusi : ) Jest śliczna. 
Dziękuję







Serdecznie dziękuję za piękne życzenia : )










piątek, 23 grudnia 2016

"Przyjdź"









Nie przyszedł dlatego, że tak trzeba.
Nie przyszedł, aby zamieszkać w pięknym pałacu.
Nie przyszedł, aby pokazać, jak jest wielki.
Przyszedł, aby obdarzyć świat pokojem.
Przyszedł, bo chciał być z nami.
Przyszedł, bo tak bardzo ukochał.
Dziś znowu przychodzi, aby w ludzkim sercu znaleźć Betlejem,
aby najjaśniejszym blaskiem, tej jedynej Gwiazdy, rozświetlić każdą ciemność.
Przychodzi, aby obudzić dawno uśpioną nadzieję i stać się Bogiem, który Jest tak bardzo blisko.
Na wyciągnięcie dłoni, na odległość serca, na długość oddechu.
Trzeba tylko prostoty pasterzy i zapału Mędrców.
Trzeba tylko cichego szeptu -  "Przyjdź, naprawdę czekam na Ciebie".
Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia.



Od przyjaciól dostałam tak piękne życzenia, śle je dla Was wszystkich
 Dobrych Duszyczek które mnie odwiedzają.


P.S.Bombka która wywołała tyle zachwytów w komentarzach to dzieło Janeczki towarzyszy nam już czwarty rok : )

środa, 14 grudnia 2016

Obdarowana : )


Witam Was w drugiej połowie Adwentu.
Jakiś czas temu wziełam udział w konkursie na blogu Uli i wygrałam jedną z trzech nagród






Uwielbiamy makarony pod róznymi postaciami, więc nagroda nie postała za długo w spiżarni


W naszym domku było przez lata wiele pomysłów na kalendarze adwentowe dla dzieci, które ja twórcza mama wymyślałam po nocach.  W tym roku było inaczej, siostry dla siebie nawzajem zrobiły niespodziankowe kalendarze.




Jeszcze przed Adwentem wspomniałam córci, że jakem stara tak nigdy nie miałam swojego kalendarza adwentowego. Córci zapadło to w pamięć i serce i mam i ja swój pierwszy niezwykły kalendarz umilający oczekiwanie. W małych pudełeczkach są herbatki smakowe na każdy dzień jedna. Pychotka : )


 Dostałam piękną niespodziankę od Oli za rozwiązanie zagadki. Ola wie, że lubię ludowe wzornictwo. Broszka powędruje na torbę.




W piątek piekłam pierniczki,  w samotności ( z dziećmi trwało to dłużej, ale było zdecydowanie weselej), a wczoraj z córcią udekorowałyśmy je. 



Pierwsze wypieki za nami. Uszka już w zamrażarce, a dziś nastawiłam zakwas na barszczyk. 

I tak dzień po dniu zbliżamy się do Bożego Narodzenia, otwierając swoje serce na przemianę. 

Dziękuję za odwiedziny i słowo zostawione w komentarzach : )
Życzę Wam i sobie, żebyśmy w zatroskaniu o stół i dekoracje nie zagubili istoty tego czasu. 

: )