Chodziła dziewczynka za mamą i prosiła , uszyj mi sowę.
Mamusia mówiła tak, tak i nic nie szyła.
Pewnego dnia dziewczynka przyszła do mamy z wydrukiem sowy i powiedziała taką chcę.
Mama mówi ok i idzie gotować obiad.
Dziewczynka wpada do magazynu mamusi i wyciąga " trumienne" materiały (to takie co to żal pociąć takie ładne).
Mama ruszyła na ratunek "trumiennych", i ocaliła co nieco.
Wybrały tkaninki, rozrysowały schemacik i powstało cudeńko.
Dwie sówki poleciały do innych domków.
Miłego tygodnia, u nas ferie zimowe, zima za oknem więc wszystko na miejscu Pa :)
