Miałam krótki urlop, ale wykorzystałam go na maksa.
Były doznania estetyczne, smakowe i duchowe. Wraz z mężem i najmłodszą latoroślą wybraliśmy się na rekolekcje dla małżeństw w Krościenku. Ponieważ od nas w Pieniny to spory kawałek drogi postanowiliśmy po drodze odwiedzić kilka miejsc.
I tak pokłoniliśmy się Matce Boskiej Częstochowskiej.
Kilka dni byliśmy w naszym ukochanym Krakowie, którego ilość turystów nam nie obrzydzi.
Szukaliśmy ochłody w fontannach.
Słuchaliśmy krakowskiego chóru ulicznego.
Dwa razy wpadliśmy pod ziemię, odwiedziliśmy Podziemia Rynku, super sprawa dla dużych i małych. Niestety nie można robić zdjęć.
Podjechaliśmy do Wieliczki. Byłam w kopalni soli pod koniec lat 70-tych, szok jakie zmiany, luksus zwiedzania. Trafiliśmy na super przewodnika, z wiedzą i dowcipem. Jedno co się przez te lata nie zmieniło to ilość chętnych do zwiedzania.

Spacerkiem po Krakowie
To tyle na dziś z naszej podróży.
Dziękuję za odwiedziny i komentarze. :)