Witam Was w drugiej połowie Adwentu.
Jakiś czas temu wziełam udział w konkursie na blogu Uli i wygrałam jedną z trzech nagród
Uwielbiamy makarony pod róznymi postaciami, więc nagroda nie postała za długo w spiżarni
W naszym domku było przez lata wiele pomysłów na kalendarze adwentowe dla dzieci, które ja twórcza mama wymyślałam po nocach. W tym roku było inaczej, siostry dla siebie nawzajem zrobiły niespodziankowe kalendarze.
Jeszcze przed Adwentem wspomniałam córci, że jakem stara tak nigdy nie miałam swojego kalendarza adwentowego. Córci zapadło to w pamięć i serce i mam i ja swój pierwszy niezwykły kalendarz umilający oczekiwanie. W małych pudełeczkach są herbatki smakowe na każdy dzień jedna. Pychotka : )
W piątek piekłam pierniczki, w samotności ( z dziećmi trwało to dłużej, ale było zdecydowanie weselej), a wczoraj z córcią udekorowałyśmy je.
Pierwsze wypieki za nami. Uszka już w zamrażarce, a dziś nastawiłam zakwas na barszczyk.
I tak dzień po dniu zbliżamy się do Bożego Narodzenia, otwierając swoje serce na przemianę.
Dziękuję za odwiedziny i słowo zostawione w komentarzach : )
Życzę Wam i sobie, żebyśmy w zatroskaniu o stół i dekoracje nie zagubili istoty tego czasu.
: )

















