poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Zapach ziół





Ziółka zebrane, suszą się.






Moja robótka szydełkowa, podoba mi się ten zestaw kolorystyczny. Niestety nie pasuje w domu.
Nazywam robótką, bo robiłam jako poszewkę a wylądowała na stole w ogrodzie.




Torba uszyta jakiś czas temu jedzie ze mną na wakacje.




Elementy połączone i wyszła całkiem fajna serwetka.






Dwa lata temu przygarnęliśmy psinę ze schroniska. Suczka ma ok 7 lat, a ciągle dba o kondycje.



Dziękuję za komentarze i odwiedziny. Serdecznie pozdrawiam. U mnie ostatni tydzień przed urlopem i w Polskę ruszamy.



wtorek, 30 lipca 2013

Skansen w Ochli

W ostatnią upalną niedzielę wybraliśmy się do Ochli na święto miodu. Zaskoczyła mnie frekwencja wystawców i zainteresowanie zwiedzających.



Przy wejściu witał przesympatyczny.
Pan z katarynką 







Przyznaję ciasto przepyszne.




 Skosztowaliśmy plastra miodu, smak ciekawy. Podobno dawniej ludzie miód jedli w takiej postaci. Trzeba ugryźć kawałek, wyssać miód a resztę żuć jak gumę jak najdłużej. Dobroczynne dla dziąseł i zębów. Mi zasmakowało, dzieciom nie, a mąż wcale nie chciał spróbować.




Zakupiliśmy kilka miodzików, pychota.



Można było popatrzeć jak mielono kiedyś ziarno.





 Zbrudzoną odzież można było przeprać i wysuszyć na słońcu. :-)




Zwiedzających miała na oku gromadka sówek :-)



I tu okazało się, że zadbałam o dobre baterie do aparatu, a nie sprawdziłam pamięci bu :(

 Zainteresowanych odsyłam na stronę skansenu http://www.muzeumochla.pl/Wydarzenia/Galeria/Fotorelacje-2013/Swieto-miodu

Były jeszcze pyszne sery z koziego mleka. Występy na scenie i wiele ciekawych stoisk. Lubie takie skansenowe klimaty.

Pozdrawiam zaglądających i dziękuję za komentarze.

czwartek, 25 lipca 2013

Troszku wody dla ochłody







Jedyny zbiornik wodny w mojej okolicy, jest tam uroczo.


Zdjęcia powyżej zrobiła moja córcia. 



Mnie ostatnio pochłonęło szydełkowanie




Wydziergałam dwie podusie na tapczan w salonie











Z tych kwiatuszkowych elementów powstanie serwetka. Niestety kupiłam ostatni kłębek nici i nie będzie w takim rozmiarze jak chciałam.






Dziękuję za komentarze :) Wszystkim urlopowiczom życzę udanego wypoczynku. 





sobota, 29 czerwca 2013

Transfer z sukcesem

Zupełnie przez przypadek odwiedziłam blog bardzo zdolnej iszart i skorzystałam z jej rad dotyczących transferu. Efekt super, wzięłam się za szycie i transferowanie. Niestety w mojej miejscowości nie mam dostępu do kolorowego ksero ani drukarki laserowej. Chciałabym spróbować w kolorze.


Poduszki dla córci

Ikeowskie ręczniczki zyskały nadruk, prać można w 30 stopniach i bez wybielaczy więc myślę, że zbyt długo  się nimi nie nacieszę. Albo spiorę nadruk razem z plamami, albo będą plamy.




Zakupy z taką torbą sama przyjemność.
W tym roku wiciokrzew w moim ogrodzie zakwitł tak obficie jak nigdy. Cieszył oko, ale szybko przekwitł.


Sąsiad jednego roku przy naszej granicy posadził kasztana jadalnego. Efekt tego nasadzenia taki, że pień jest po jego stronie, a gałęzie po naszej. Daje cień, ale zapach kwiatów jest nieprzyjemny. Owoce zawiązuje niestety puste.




Życzę Wam kolorowych wakacji, dających wytchnienie od codzienności.


Autko sfotografowane w poprzednie lato w Krakowie.



sobota, 1 czerwca 2013

Dzieckiem być :)


Czosnek ozdobny dla Was z okazji Dnia Dziecka. :)

Wierzba karłowa, a czosnek ja dogania, biegną do słońca co to go na lekarstwo.


Troszkę kwiatków kwitnie w ogrodzie






Wczoraj pod naszymi oknami maszerowały  piękne gołębie, nic sobie nie robiły z samochodów i rowerzystów.





Prawda że śliczne.

Wymyśliłam i uszyłam zabawkę dla 11 miesięcznej dziewczynki. 
Jest to gąsienica z poduszeczek. Każda poduszeczka jest z innym wypełnieniem.
Faktury materiałów też są różne. Zabawa przednia na wiele sposobów.



Poduszeczki są zapinane na rzepy, można wyjąć woreczki, a gąsienice wyprać.




Dziś pracowałam w ogrodzie nad odnowieniem mebli. Efekty mojej pracy pokażę w następnym poście. 
Pozdrawiam zaglądaczy, za pozostawione komentarze dziękuję.
Miłej niedzieli życzę. :)











piątek, 17 maja 2013

Za dużo się dzieje

Nie nadążam.
Głowa pełna pomysłów brak czasu i zdrowia. Nie wiele realizuję. Śnię w noc , że szyję. Łapię przeziębienie za przeziębieniem, zgubiłam gdzieś moją odporność. Mamusia mówi , że z wiekiem tak już jest,  ale ja muszę zawalczyć o siebie. Tyle chciałabym zrobić..
Nacieszam oko wiosną w ogródku.
Były komunie.

Była sowa ale poleciała.


Z tych kwadracików z poprzedniego postu będą poduchy na kanapę. Zbyt mało wełny na pled, a szkoda.
Pozdrawiam zaglądaczy i dziękuję za komentarze. Życzę miłego gorącego weekendu.





wtorek, 2 kwietnia 2013

Może jednak Wiosna


Herbatka owocowa z miodziem i mazurki własnego wypieku zapraszam.

Możecie myśleć, że od lutego to ja w jakiś sen zimowy zapadłam. Nic z tego, działo się u mnie dużo. Zmieniłam pracę na pełen etat, mam fantastyczne szefostwo, a praca to się do mnie śmieje.
Troszku musiałam przeorganizować, życie rodzinne. Mieliśmy zaplanowany remoncik na wiosnę, pomimo braku tej pory roku narzędzia poszły w ruch. Zajęło nam to więcej czasu niż planowaliśmy, ale tak już bywa.   Udało się stół wielkanocny postawić w odnowionym pokoju, tylko na stole szaleństw nie było z braku czasu i zdrowia. Zamiast pysznego sernika był placek drożdżowy z serem, żurek z kupnego zakwasu...
 Grunt, że duchowo przeżyliśmy Triduum Paschalne w całości i głęboko i Zmartwychwstały Chrystus zagościł w naszych sercach i daje nadzieje całej naszej rodzinie.

Robótkowo niewiele nowego, maszyna zastawiona różnymi sprzętami tęskni za mną, a ja za nią. Chwyciłam za szydełko bardziej rozumnie, przypomniałam sobie co to słupek, półsłupek, oczko ścisłe i powstało małe co nieco. po zszyciu ozdobi moją kanapę.


Powstał też filcowy poplątaniec.


Dziękuję za komentarze i odwiedziny.